.
piątek, 20 lipca 2012
Jak żyć?
Iluż z nas zadaje sobie i innym te jakże trudne pytanie. Większość z nas prawie codziennie- niekoniecznie dosłownie. Weźmy na przykład osoby starsze, schorowane, które żyją z niskiej emerytury, z której muszą opłacić prąd, czynsz, gaz i (co najważniejsze ostatnimi czasy) drożejące lekarstwa, bez których nie potrafią się obejść. Siedzą i liczą- czy wystarczy, czy muszą się zapożyczyć, czy muszą darować sobie opłaty za np. prąd (kosztem jego odcięcia) itp. Dla nich odpowiedź na pytanie "Jak żyć?" byłaby zbawieniem. Lecz nie tylko osoby starsze mają takie problemy i szukają odpowiedzi na to nurtujące wszystkich pytanie.Młodzi, którzy chcą studiować, znaleźć stałą pracę ( o ile w dzisiejszych czasach to możliwe ), lub wynająć, czy kupić mieszkanie, mają wysoko nad ich głowami ustawioną poprzeczkę. Nie każdy ma takie szczęście, że rodzina jest w stanie pomóc finansowo - część musi sobie radzić sama. Nie będę wyliczał przykładów oraz momentów, w których zadajemy sobie wiadome pytanie, ponieważ każdy z Nas najlepiej wie, kiedy ostatnimi czasy łapie się za kieszeń z przerażeniem lub ze smutkiem.
Okazuje się zatem że pytanie - Jak żyć? – jest swoistą pułapką. Nie wydaje się, żeby rozumny człowiek próbował zaprojektować jednoznaczną, czy jakąkolwiek odpowiedź na pytanie. Niestety, także ja, nie czując się ani mądrzejszy od innych, ani też jako zdobywca „kamienia filozoficznego” nie odważę się formułować jakichkolwiek rozstrzygnięć ogólnych. Gdybym jednak musiał cokolwiek wymyślić w powyższej kwestii, np. spytany o to przez moją niemal dorosłą córkę zacząłbym po pierwsze od siebie samego: O co warto zabiegać w życiu? Odpowiedzi nasuwają się niemal same - zatroszczyć się o dom, tzn. o środki, oraz warunki, które trzeba spełnić, żeby bezpiecznie mieszkać… Czy wystarczy bezpiecznie? Zamki, klucze, systemy antywłamaniowe, alarmy, łączność z otoczeniem, etc.? Utrzymać pracę, która mnie zadowala, moje aspiracje, rozwój, oraz wynagrodzenie, w tym moje finanse, wystarczające na pokrycie przeciętnych potrzeb… I dom, i praca, nie powinny znajdować się antynomii: wymagania domu i moje w nim role, nie powinny wchodzić w nieprzezwyciężalne lub jakiekolwiek kolizje z wymaganiami pracy i moimi tam rolami… Dobro rodziny, własne i wszelkich wspólnot opartych o pozytywne więzi społeczne, w wymiarach długofalowym, oraz tut proportion garde bieżącym, powinno być ważnym drogowskazem a także podstawowym kryterium moich wyborów… Każdy homo sapiens ma potrzeby, a hierarchia jest kompromisem między racjami emocjonalnymi i Rozumu… Dotyczy to również zrównoważonych relacji między najbliższymi. Ktoś zapewne zada pytanie - Gdzie w takim razie wspomniane wartości poszukiwać, gdzie je odnajdywać, na jaki „azymut” najdogodniej nastawić swoje aktywności, w zakresie osiągania zamierzonego celu? Np. Czy w trosce o zdrowie, i bezpieczeństwo swoje i najbliższych chcemy ulokować swój dom w mieście , na jego obrzeżach, czy na wsi? Gdzie? Ilość konsekwencji istotnych dla naszego życia, w każdym wyborze, okaże się różna, i często opierająca się łatwym porównaniom… Czy mieszkając w mieście A, warto pracować w mieście B, etc…? Kiedy decydować się np. na budowę domu, albo na zmianę pracy, etc.? Kiedy rozpoczynać naukę swoich pociech? Od 5r.ż, czy może od 7r.ż., a może – później? Może pierwsze lata nauki, przeznaczyć na indywidualną edukację, żeby akceleracja mentalna przebiegała mniej żywiołowo, etc.? . JAK ŻYĆ? Czy nie łatwiej będzie formułować wszelkie preferencje, oraz przymierzać do uwarunkowań, gdy wpierw precyzyjnie odpowiemy sobie na te poprzednie pytania. Czy „osią główną” formułowanych tez, wskazówek, „azymutów”, etc. ma być stricte moja osobowość, moje realne możliwości – moje czy także moich bliskich? Kto zatem ma posiąść , zgodnie ze swoimi potrzebami, tę całą wiedzę? Gdyby tylko moje JA ściśle warunkowało moją aktywność, to pamiętać trzeba, że owo JA, chcemy tego czy nie, jest złożone…
Z tego co jeszcze pamiętam ze studiów mojej żony to psychologowie społeczni wymieniają aż cztery cechy naszej osobowości takie jak : kulturowy ideał, role społeczne, jaźń subiektywna, i jaźń odzwierciedlona… I znowu się porobiło ! Co za komplikacja ! Jeżeli natomiast musiałbym odpowiedzieć na nurtujące pytanie starszym już ludziom to niestety – nie potrafię. W każdym razie rozwinięcie tematu i szukanie jednoznacznej odpowiedzi pozostawiam Wam Drodzy Czytelnicy. Gdybym musiał rzeczywiście odpowiedzieć na pytanie już teraz rzekłbym żyjmy odważnie i niech się dzieje co chce !