A
Ty jesteś Hipsterem ?
„Rozkminiam”
o co chodzi z tym hipsterowaniem …… wygląda na to że jest ściśle powiązany z modą
czy też „trendem” jak kto woli. Co ja mam teraz zrobić ? – śmiać się czy też
płakać ? W pierwszej chwili chyba to pierwsze,
ale jak coraz bardziej zacząłem w internetach zgłębiać temat zaczynam
popadać w lekki stan depresyjny. Dlaczego? Okazało się, iż w ogóle nie jestem
modny, a moje marzenia, by zostać stuprocentowym hipsterem legły w gruzach… jak
fabryka mebli w Kluczborku. Posiadam
same wady – zero ambicji aby stać się modnym.
Przede
wszystkim nie umiem modnie kacować – wcale nie umiem bo nie pijam. Okazuje się
bowiem, że kac (najmodniejszy w poniedziałek), to wcale nie jest powód do
wstydu. Przeciwnie, obecnie nawet wypada pojawić się w takim stanie w biurze,
oczywiście nie na tradycyjnym kacu, wygląd absolutnie nie może wskazywać na
fakt zbyt dużego spożycia. Najbardziej modny w ogóle jest kac, którego nie ma…
czyli po prostu wymyślony (przecież nikt odpowiedzialny nie przyjdzie do pracy
„dnia następnego”). Skoro wymyślony, to jak go poznać? Po koktajlu… otóż w poniedziałkowy
poranek koniecznie należy zaopatrzyć się w kubek zielonej mazi ze szpinaku lub
pietruszki wzbogacony guaraną lub jagodami goji i sączyć go ze smakiem aż do
fajrantu. Ble , ohyda :-/
Następnie
okazało się, że nie mam otyłego kota… obecnie żadnego nawet chudego nie posiadam -
bo nasz Dariusz jak wyjechał roku zeszłego na wakacje wypiął się swoimi
czterema futrzastymi literami na całą rodzinę i nie wrócił. Po pierwsze - to musi być kot, więc nie modny buldożek, czy
chihuahua, po drugie - otyły, więc nie
tylko źle wpływa na mój wizerunek, ale w dodatku nie znalazłbym dla niego
modnego wdzianka. Tak, tak, ubieranie czworonogów znów jest w modzie, choć w
tym sezonie odchodzimy od elegancji na rzecz wygody. Teraz królują dresy,
obowiązkowo z kapturem, najlepiej w żywych kolorach, ponoć na topie jest pewna
firma X. Tylko w takim wydaniu możecie zabrać ze sobą pupila na drinka, do
knajpy czy restauracji, bo to również modny trend… , co prawda również zabieram
ze sobą swoje czworonogi ale bez ubrań firmy X więc się nie liczy J
Do
tego dochodzi również - Zarost! Rozwiejmy wszystkie wątpliwości - tak, brody
znów są w modzie! Niestety, tu ponownie dałem plamę. Mój sporadyczny zarost (bo
na pewno nie broda) jest efektem jawnego lenistwa oraz delikatnej cery J,
mało tego - „pielęgnacją” tego, co mi
rośnie na pysku zajmuję się sam, a to już niebywałe faux pas, bo dziś obowiązkowo
do ….. golibrody. Tylko on wie, jaką
pomadę zastosować, jak przystrzyc, pofarbować, zmiękczyć, wypachnić czy co tam
jeszcze.
Oczywiście
to nie wszystko. Dowiedziałem się również, że nie będę modny dopóki nie będę
uprawiał MMA, boksu, lub innej dyscypliny, polegającej na niezobowiązującym
napieprzaniu się wzajemnie. Dodatkowym gwoździem do trumny jest też, że nie
założę z sąsiadami pasieki na balkonie (chociaż w tym roku mieszkały zupełnie
przez przypadek trzmiele – ale trzmiel to nie pszczoła) nie będę czytał
offowych czasopism czy offowych książek, oraz nie będę dzielił się rowerem z
całym osiedlem, chodził ubrany na „drwala” (bo moja korpo ma inne standardy)
Zatem,
jak widać, nie mam kompletnie żadnych szans na wejście do grona ludzi modnych,
towarzysko atrakcyjnych i żyjących w zgodzie z panującymi trendami. Właściwie,
to chyba powinienem zaszyć się w domu, zasłonić okna, żeby nikt mnie nie
widział i zaczął udawać, że nie istnieję tak na wszelki wypadek żeby nikogo nie
gorszyć. Może przeczekam... w końcu każda moda przemija i być może dana będzie
mi jeszcze szansa powrotu na łono społeczeństwa, a w międzyczasie będę sobie w
domowych pieleszach rozmyślał o tym, kto na miłość boską wymyśla te wszystkie
modowe pierdoły...