.

.

wtorek, 6 września 2016

A Ty jesteś Hipsterem ?

„Rozkminiam” o co chodzi z tym hipsterowaniem …… wygląda na to że jest ściśle powiązany z modą czy też „trendem” jak kto woli. Co ja mam teraz zrobić ? – śmiać się czy też płakać ?  W pierwszej chwili chyba to pierwsze, ale jak coraz bardziej zacząłem w internetach zgłębiać temat zaczynam popadać w lekki stan depresyjny. Dlaczego? Okazało się, iż w ogóle nie jestem modny, a moje marzenia, by zostać stuprocentowym hipsterem legły w gruzach… jak fabryka mebli w Kluczborku.  Posiadam same wady – zero ambicji aby stać się modnym.
Przede wszystkim nie umiem modnie kacować – wcale nie umiem bo nie pijam. Okazuje się bowiem, że kac (najmodniejszy w poniedziałek), to wcale nie jest powód do wstydu. Przeciwnie, obecnie nawet wypada pojawić się w takim stanie w biurze, oczywiście nie na tradycyjnym kacu, wygląd absolutnie nie może wskazywać na fakt zbyt dużego spożycia. Najbardziej modny w ogóle jest kac, którego nie ma… czyli po prostu wymyślony (przecież nikt odpowiedzialny nie przyjdzie do pracy „dnia następnego”). Skoro wymyślony, to jak go poznać? Po koktajlu… otóż w poniedziałkowy poranek koniecznie należy zaopatrzyć się w kubek zielonej mazi ze szpinaku lub pietruszki wzbogacony guaraną lub jagodami goji i sączyć go ze smakiem aż do fajrantu. Ble , ohyda :-/  
Następnie okazało się, że nie mam otyłego kota…  obecnie żadnego nawet chudego nie posiadam - bo nasz Dariusz jak wyjechał roku zeszłego na wakacje wypiął się swoimi czterema futrzastymi literami na całą rodzinę i nie wrócił. Po pierwsze -  to musi być kot, więc nie modny buldożek, czy chihuahua, po drugie -  otyły, więc nie tylko źle wpływa na mój wizerunek, ale w dodatku nie znalazłbym dla niego modnego wdzianka. Tak, tak, ubieranie czworonogów znów jest w modzie, choć w tym sezonie odchodzimy od elegancji na rzecz wygody. Teraz królują dresy, obowiązkowo z kapturem, najlepiej w żywych kolorach, ponoć na topie jest pewna firma X. Tylko w takim wydaniu możecie zabrać ze sobą pupila na drinka, do knajpy czy restauracji, bo to również modny trend… , co prawda również zabieram ze sobą swoje czworonogi ale bez ubrań firmy X więc się nie liczy J
Do tego dochodzi również - Zarost! Rozwiejmy wszystkie wątpliwości - tak, brody znów są w modzie! Niestety, tu ponownie dałem plamę. Mój sporadyczny zarost (bo na pewno nie broda) jest efektem jawnego lenistwa oraz delikatnej cery J, mało tego -  „pielęgnacją” tego, co mi rośnie na pysku zajmuję się sam, a to już niebywałe faux pas, bo dziś obowiązkowo do …..  golibrody. Tylko on wie, jaką pomadę zastosować, jak przystrzyc, pofarbować, zmiękczyć, wypachnić czy co tam jeszcze.
Oczywiście to nie wszystko. Dowiedziałem się również, że nie będę modny dopóki nie będę uprawiał MMA, boksu, lub innej dyscypliny, polegającej na niezobowiązującym napieprzaniu się wzajemnie. Dodatkowym gwoździem do trumny jest też, że nie założę z sąsiadami pasieki na balkonie (chociaż w tym roku mieszkały zupełnie przez przypadek trzmiele – ale trzmiel to nie pszczoła) nie będę czytał offowych czasopism czy offowych książek, oraz nie będę dzielił się rowerem z całym osiedlem, chodził ubrany na „drwala” (bo moja korpo ma inne standardy)

Zatem, jak widać, nie mam kompletnie żadnych szans na wejście do grona ludzi modnych, towarzysko atrakcyjnych i żyjących w zgodzie z panującymi trendami. Właściwie, to chyba powinienem zaszyć się w domu, zasłonić okna, żeby nikt mnie nie widział i zaczął udawać, że nie istnieję tak na wszelki wypadek żeby nikogo nie gorszyć. Może przeczekam... w końcu każda moda przemija i być może dana będzie mi jeszcze szansa powrotu na łono społeczeństwa, a w międzyczasie będę sobie w domowych pieleszach rozmyślał o tym, kto na miłość boską wymyśla te wszystkie modowe pierdoły...