STOP ACTA !!! NO ACTA !!!
Rząd jaki jest wszyscy wiemy. Z pewnością dba o swoich obywateli. Wprowadza ustawy, które średnio nam się podobają i dzięki temu mamy powody do wszelakiego rodzaju protestów. Nie zaprzeczalnym faktem również jest , że protesty są dobre. Mamy wtedy okazję spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu , spotkać znajomych, krewnych i innych z którymi dawno się nie widzieliśmy. Protestować czy jak kto woli strajkować mogą wszyscy. Lekarze na pieczątki, aptekarze na recepty, internauci na ACTA, kierowcy na ceny paliw. Dawno w Polsce nie było tak wspaniałych pomysłów, wachlarza wyboru jeśli chodzi o protesty. O pieczątkach i receptach wiemy już wystarczająco, więc skupię się na temacie nr 1 w polskich mediach czyli ACTA. Mam nadzieję, że ACTA nie sięga do wydawnictw papierowych i nie zablokuje tego felietonu, nie utworzy w swojej bazie danych moich akt osobowych i nie każe mi pozować do aktu. To ostatnie mogłoby wprowadzić taki zamęt do sieci, że nawet Anonymous nie wiedzieliby co się stało, a przecież wiedzy na temat komputerów i sieci mają bardzo dużo. Pierwszym takim konkretnym aktem przeciwko ACTA było zablokowanie przez hakerów stron rządowych. Oczywiście rząd uważa, że to ogromne zainteresowanie ich stronami spowodowało przeciążenie serwerów. Według mnie to 99% odwiedzających chciało zobaczyć jak wygląda strona www po ataku hakerskim, 0,6% szukała biletów do cyrku (wśród nich ja), wpisując w Google słowo "cyrk" i klikając "Szczęśliwy traf", a 0,4% wpisało w Google "jestem leniem i szukam pracy" i wyskoczyły strony Sejmu i Kancelarii Premiera. Media donoszą także o bardzo niskim poziomie zabezpieczeń do panelu administracyjnego stron. Login to admin, a hasło admin1. Jakaś logika w tym jest, bo skoro szanujący haker bierze się za włamywanie na strony rządowe to spodziewa się trudnych do złamania haseł, skomplikowanych algorytmów itp. Haker uruchamia swoje programy do łamania haseł i wyskakuje mu, że login to admin, a hasło admin1. Co robi? Wyrzuca program na śmietnik, bo przecież niemożliwe jest to, żeby takie strony broniły tak banalne hasła. Bierze następny program i wychodzi to samo, w końcu głupieje do reszty, wstukuję w klawiaturę admin i admin1 i co? Wchodzi bez problemu do panelu administracyjnego i może dorobić premierowi wąsy. Gdy już to zrobi załamuje się, bo na taką stronę włamałby się przedszkolak. Internauci jako chyba największa grupa w Polsce (bo któż nim nie jest) też zaczęli organizować różne pikiety i protestowali przeciwko ACTA, ale trzeba sobie to otwarcie powiedzieć, że nic to nie da. Może dlatego, że żaden z protestujących nie nabił zwolennika ACTA na antenę wi-fi albo nie wkręcił jego genitaliów w wiatraczek komputerowy. Strajk wyglądał tak jak zwykle czyli przyszła grupka (hmm… raczej spora grupa ) osób, postała z transparentami, pokrzyczała i poszła do domów, bo zima przypomniała sobie, że powinna być w Polsce. Nawet zima sprzyja władzy, zmowa jakaś. Utworzyło się wiele list gdzie można było składać podpisy, które niestety też nie spełniają roli, bo nie wiemy gdzie one potem trafią. Najpewniej do kosza - tego na pulpicie. Ale zawsze warto próbować szczególnie, że jest iskierka nadziei. Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że artykuł ACTA, który zobowiązuje dostawców internetu do zainstalowania systemów, które będą nas po prostu inwigilowały, jest niezgodny z konstytucją i nie może obowiązywać w krajach, które należą do UE. Gdyby ACTA zajmowała się wyłącznie usuwaniem śmietnika, jakim ostatnio stała się część globalnej sieci to byłaby to rzeczywiście dobra inicjatywa. Natomiast skoro mają zaglądać wszystkim do komputerów to przepraszam bardzo, ale wracamy się do komunizmu. A przykrywka, że to ustawa antypiracka jest lekko mówiąc prymitywna i beznadziejna. Przecież ogólnie wiadomo, że niemal każdy ma na swoim koncie jakiś piracki wyczyn. Gdyby tak sądy chciały skazywać wszystkich za drobne przestępstwa pirackie to musiały by pracować 24 godzin 7 dni w tygodniu, a na sądzenie gwałcicieli, zabójców i innych gangsterów brakłoby czasu. Nie wspominając już o fakcie, że kto by wyciągnął Polskę z kryzysu. Przecież wszyscy byśmy siedzieli na państwowym wikcie i opierunku. Zobaczymy co to będzie jeśli ACTA zostanie przyjęta przez Sejm. Ja chyba wyłączę internet, usunąłem już wszystkie moje komunikatory, zlikwidowałem elektroniczne konta i profile (które na szczęście i tak były pod nieprawdziwymi danymi osobowymi) komunikator GaduGadu zamieniłem na DymuDymu wykorzystujący znaki dymne, zawiesiłem strony informacyjne (w ramach protestu oczywiście) a felietony będę kreślił na kamiennych tablicach, pieniądze zamiast w banku wcisnę do skarpety i nauczę się z powrotem lizać znaczki pocztowe. To będzie chyba najlepsza obrona na ACTA. Kto wie, może to wcale nie jest takie głupie, może człowiek stanie się szczęśliwszy.... Tak więc do widzenia życzę wszystkim , tego realnego bo wirtualnego u mnie już nie ma :).