.

.

środa, 12 października 2016



Co TAM właściwie jest ?


Listopad a w szczególności dwa pierwsze dni miesiąca mają przypisaną silną tęsknotę. Oczywiście w znaczeniu umownym, bo przecież jeśli się za kimś tęskni, to tęskni się na pełen etat, nie tylko od święta. Ale przyjmijmy że jest to w tych dniach taka tęsknota zbiorowa, ustawowa, generująca bardziej niż zwykle odczuwalne refleksje o przemijalności. Bo przecież jesteśmy tu tylko na chwilę. Rozwijając temat nasuwa się bardzo wiele pytań … Stałem wczoraj nad grobem mojego dziadka. Zacząłem się nagle zastanawiać, co On tam teraz robi? Czy się nudzi? Czy robi dokładnie to, co tutaj? Czy w ogóle zmienił się coś przez te parę lata? Czy tam postępuje proces starzenia? Jak tam jest, PO TAMTEJ STRONIE ? Nie ma kogo podpytać. TAM się po prostu idzie i słuch po człowieku ginie. Ważne jest jednak to, żeby nie ginęła pamięć. I trzeba robić wszystko, póki się żyje, żeby nikt nas nie zapamiętał źle. I w razie czego ― żyć tak, jakby TAM nic nie było, jakby to życie, które mamy tutaj było jedyne i niepowtarzalne. A tak nawiasem mówiąc to zawsze przy remoncie, czy też malowaniu, z żoną wspominamy dziadka, wtedy szczególnie, zawsze lubił być obecny przy pracach i patrzył czy aby dokładnie zrobione.  Chyba gdzieś podobne pytania  zadawała również Agnieszka Osiecka,: Czy się tam sieje zboże? Czy się po prostu trwa? Czy jest tam jakieś morze? Czy jest taki ktoś jak ja? Pani Agnieszka i mój dziadek , dziadkowie i babcia  już wiedzą, jak tam jest. Ale Pani Agnieszka  to też jest dla mnie przykład osoby, o której mówię, że nie ma jej, bo chwilowo zmieniła adres. Nie ma jej ― gdyż ONA jedynie/tylko umarła. Co zupełnie nie przeszkadza jej żyć bardzo intensywnie w naszej pamięci i w swoich wierszo-piosenkach które mimochodem zawsze z jakiegoś dla mnie powodu kojarzą się z listopadem. Pamiętajmy o tych, którzy byli dla nas bliscy. Pamiętajmy o nich wciąż, naturalnie, tak jak pamiętamy o tych, którzy ciągle żyją, a których z powodów odległościowych ― nie ma obok. Bo właśnie chwilowo zmienili adres. Przypominajmy sobie, zupełnie znienacka i bez powodu ich uśmiechy, słowa i sytuacje z nimi związane. Pamiętajmy, z żywymi idąc naprzód ― w tej pamięci znajdując także powód do życia. Bo czyż nie jest tak, że im bliższą nam osobę tracimy, tym większy tracimy kawałek siebie? Niech nic od nas nie odpada…