Dorastanie,
jakże znany i bliski temat każdemu człowiekowi. Chciałoby się rozwinąć temat o
uniwersalne wartości, przytoczyć fakty i doświadczeniach, o tym można pisać
bardzo wiele.
Ale
nie tym razem, będzie o niedawno odkrytym, pięknym filmie.
Jego
interpretacji będzie tyle ile umysłów na świecie. Ja skupię się przede
wszystkim na lirycznej metaforze pożegnania z dzieciństwem. Pod koniec tego
teledysku dzieci kolejno podchodzą do ogniska i niszczą w nim atrybuty swojego
dzieciństwa. Pistolet, pluszowy miś, własnoręczny obraz. Misia chyba było
najbardziej szkoda. Ale pomijając moje upodobania, czy raczej wspomnienia ulubionych
zabawek z dzieciństwa, chcę szczególną uwagę zwrócić na ostatnie dziecko –
chłopca z gitarą. Zaznaczam, że nie wiele ma on wspólnego z bohaterem piosenki
Karin Stanek. Ale to właśnie ten chłopiec jest dla mnie bohaterem.! Jako jedyny
nie pozwolił odebrać sobie części swojego „ja”. Faktem jest iż nieunikniony
jest koniec dzieciństwa, dla niego również. Jednak to właśnie on krocząc ku
dorosłości zachowa dziecięcą radość, która naprawdę nie musi gryźć się z
dorosłym rozsądkiem.
Dorastamy
by poznawać nowych ludzi, spełniać marzenia z dzieciństwa jak i te najnowsze.
Dojrzewamy do realizacji swoich pasji i pogłębiania zainteresowań. Podejmujemy
rozsądne decyzje, a jednocześnie ciesząc się każdym dniem jak będąc nastolatkiem. Na pewne sprawy spoglądamy całościowo, nie
oceniając, nie potępiając, ale tolerując i starając się rozumieć. Akceptujemy
swoje wady i wady najbliższych. A jednocześnie pielęgnujemy niezniszczalne
przyjaźnie, budujemy nowe, czasem od początku ciężkie relacje. Mówimy,
słuchamy, rozumiemy. A wszystko to skąpane w dziecięcej umiejętności łapania
każdej pozytywnej chwili.Dojrzałe dorastanie to nic złego. Przynosi wiele
korzyści. Wystarczy odrobina autoasertywności, a iskra dziecka pozostanie w każdym
z nas, chociaż z tym wśród obecnej młodzieży jest chyba coraz gorzej.
