Robienie kolejnego sprawozdania zbliżało się ku
końcowi. W czasie tej przejmującej korporacyjnej czynności spoglądałem no to co
moja połówka oglądała w telewizorze. Na bliżej nie określonym kanale przedstawiano
film dokumentalny tudzież relację z amerykańskiego konkursu piękności. Na
początku widziałem same twarze. Nie powiem, ładne, ale oczywiście sztuczne,
plastikowe, z reguły to dość normalne w takich konkursach. Zdziwiło mnie nieco,
że wyglądają dość nienaturalnie na te wszystkie kobiety biorące udział w
konkursach. Niespecjalnie zaciekawiony liczyłem dalej. Kiedy ponownie
spojrzałem na tv to prawie upuściłem laptopa z wrażenia. Widziałem stado
Parisek i Dód, a nawet Pamelek. Tylko one miały po metr wzrostu. Przez dłuższy
czas nie wiedziałem czy jestem w szoku, czy może oburzony? Zdegustowany, czy
poirytowany? W sumie nadal nie wiem co o tym myśleć. Niby dzieci. Niby
dziewczynki. Tylko ten pełen makijaż, doczepiane włosy, doklejane rzęsy.
Kategorie wiekowe do lat trzech i od 4 do 8… Albo jakoś tak. I te dzieci - tu
się zastanawiam jakiego synonimu użyć? O tak wyglądającej nastolatce mówi się „plastil”„blachara”, „tipsiara”, prezentując
się na scenie, w kostiumach, które zakrywałyby same piersi, gdyby one te piersi
miały, wykonywały ruchy. I to nie byle jakie. Wypinanie pośladków, kręcenie
biodrami, prezentacja płaskiej klatki piersiowej. Ruchy stanowiące połączenie
flirtu i ruchów frykcyjnych. Macie w rodzinie jakąś sześciolatkę? Wyobraźcie
sobie, że zachowuje się jak pierwsza lepsza puszczalska z dyskoteki. Czy tak
wychowuje się współcześnie dzieci? Co nieco zrozumiałem kiedy zobaczyłem matki
tych dziewczynek. Absolutnie żadna nie była podobna do swojej małej
„piękności”. Wszystkie, bez wyjątku były typowymi amerykańskimi kurami
domowymi, z dużą nadwagą, z tłustymi włosami, zmarszczkami, bez śladu makijażu
czy dobrego smaku w ubieraniu się. One po prostu przenoszą na swoje dzieci
marzenia o tym jakie same chciały zawsze być. Przykre to bardzo, bo osobiście
uważam, że krzywdzą swoje dzieci i odbierają im prawdziwe dzieciństwo. Bieganie
po podwórku, kilka siniaków, jakaś blizna na pamiątkę, a dla nich pewnie
koleżanki do wspólnej zabawy lalkami i wyimaginowane baśniowe przestrzenie
wokół własnego domu. To są wspomnienia z dzieciństwa. A nie rywalizacja o to,
która ma dłuższe plastikowe rzęsy, a która bardziej krzywy nos, ale za to
dobrze przypudrowany. Do czego ten świat zmierza ……