.

.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Co to jest paradoks ?

Tak, tak wróciłem do pisania (uprzedzam pytanie)  i tradycyjnie będzie o wszystkim i o niczym zwłaszcza o niczym czyli rzeczach z którymi się nie zgadzam J

Mierzi mnie czasem egzystencja w tych jakże niepewnych czasach. Tak sobie myślę , że cała ta filozofia naszej egzystencji wydaje się być sprzeczna sama w sobie. Weźmy choćby psychologię pod uwagę. Polega ona na tym, by segregować ludzi według ich zachowań do pewnych szuflad i półek, tylko po to, aby się przekonać, że i tak każdy jest inny i na swój sposób indywidualny. Wiemy o tym i mimo tego każdy z nas postępuje zgodnie z tym schematem analizy otoczenia.

Z jednej strony każdy z nas tęskni za autentycznością w świecie, pragniemy szczerego śmiechu, równości wśród ludzi, prywatności. Z drugiej strony zmuszamy się na siłę do tego, by nas rozbawiano: powstają kabarety, komedie z sztucznym podkładanym rechotem i książki zawierające dowcipy. Aż strach się nie zachłysnąć własnym śmiechem. Ale dramat! (Oczywiście chodzi o te wymienione rozrywki) Ale co z równością? Czy potajemnie o niej marzymy ? A mimo to zachowujemy się wobec swoich bliźnich dokładnie na odwrót ? Przecież  hierarchie powstają od najmłodszych lat, ci lepsi i ci gorsi, ci co mają więcej kont szwajcarskich i markowych ciuchów na swoich lśniących, zreperowanych ciałach i ci, co siedzą przed pasażem z kubkiem coffee-to-go w brudnej ręce, żebrząc o złotówkę na kolejną butelkę czystej ( może przesadziłem – raczej o „francuskie wino”). Co do prywatności szkoda słów. Pokolenie talk-show, paparazzi i dostępnej kamery w każdym zakamarku świata wie, jak zapobiec temu strasznemu stanu intymności. Niech każdy wie, kiedy jego sąsiad zrywa z partnerką z powodu jej zdrady lub wychodzi na pięć minut do łazienki, by tam wziąć letni prysznic i użyć ulubionego szamponu o zapachu mięty dla specjalnie uszkodzonych końcówek! Po co niby miałyby z innych względów istnieć portale takie, jak facebook, nasza-klasa lub twitter? Kochamy wiedzieć, co inni robią, jak się czują, czy są tacy sami jak my. Dodaje nam to uczucie akceptacji - uspokaja świadomość, że nie jesteśmy sami, że w głębi każdy z nas ma te same potrzeby, słabości i marzenia. To nasza wewnętrzna paradoksalność nie pozwala nam  na tę równowagę.
Nie lubimy komercji, a komercji nikt nam przecież na siłę nie narzuca, tylko w rzeczywistości sami ją sobie stwarzamy. Gardzimy tymi, którzy w szczególny sposób zwracają na siebie uwagę tylko po to, żeby ktoś na nich zwrócił w ogóle uwagę, a przecież nikt inny na nich nie patrzy jak my.
Czy zauważyliście, że wszystkie filozoficzne sentencje na świecie się sprzeczają?
Ktoś kiedyś twierdził, iż dostrzegane przez nas znaki świadczą o jakimś nam pisanym przeznaczeniu. Ktoś inny sądzi, że są dobre i złe znaki, niektóre świadczą o złej naszej interpretacji. Na to istnieje przeciwne stwierdzenie, że losu się nie oszuka i nie ma możliwości ucieczki przed przeznaczeniem. W takim razie ktoś inny musi się mylić, kto twierdzi, że możemy wpłynąć na swoją przyszłość i wolna decyzja należy do nas. Paradoksalność nad paradoksalnością, nic, tylko paradoksy!
Istnieje wszelako teoria, że największy śmiech i pogardę budzą w nas tylko te cechy i zachowania innych, które są naszymi największymi wadami. Skoro nie akceptujemy ich w innym człowieku, jakim sposobem niby mamy kochać siebie samych? A żeby innych kochać, trzeba kochać samego siebie. Lecz nikt nie jest w stanie siebie pokochać, gdy nie odczuwa miłości innego człowieka. I znów dobrnęliśmy do sztuki paradoksu. Paradoks karmi naszą codzienność, nasz charakter, nasze nastawienie do życia. Można by z tego wywnioskować, że sprzeczność ta wskazuje na konieczną równowagę w każdej dziedzinie, że każdy paradoks ma swój sens i jest na swój sposób prawdziwy. Że to jest właśnie ten gorliwie szukany złoty środek w życiu.

Dochodzimy w takim razie do wniosku, iż w naszym życiu nic nie jest takie, jakie jest, wszystko i nic się zgadza, wszystko ma swój sens i brak sensu. Cała sztuka paradoksu. Sam już nie wiem o co chodzi ;-) 
Zrozumieć dzisiejszy świat ….. , 

W deszczowe popołudnie, na przykład takie jak dziś , gdy większość ludzi niemiłosiernie nudzi się we własnych domach, czasem dobrą i całkiem adekwatną rozrywkę stanowią wspomnienia. A jako że mój pojazd rozsypany zalega u mechanika i nie mam nic innego do roboty uwikłałem się we wspomnienia z mojego dzieciństwa.  Niektóre sytuacje  patrząc z perspektywy tych kilkudziesięciu   minionych lat, wydają się być skrajnie zabawne, a okoliczności dawniej tak dramatyczne, dziś zakrawają pod absurd. Jednak, gdy zastanowić się nad tym trochę głębiej, można dojść do wniosku, że tak naprawdę niewiele się zmieniło, a rzeczy z których tak bardzo śmialiśmy się będąc dziećmi przeniknęły nieświadomie do realnego świata.
Pamiętam pewien obraz z mojego dzieciństwa, który czasem i dziś nie daje mi spokoju. Będąc małym chłopcem ;-)  spędzałem niemal każde wakacje i prawie zawsze całe nad morzem , niedaleko Kołobrzegu . Był tam mały sklepik, w garażu przydrożnego domu, jak się potem okazało, kolejne powielanie tych samych nadmorskich pamiątek, jednak szyld wiszący nad nim był naprawdę obiecujący i obwieszczał wszystkim przechodniom, że oto mamy do czynienia ze „Sklepikiem ze wspomnieniami”. Sama nazwa była bardzo światła, chociaż przecież nie oczekiwałem, że będzie można tam kupić niematerialne wartości. Co jednak, jeśli by tak było? Chyba właśnie wtedy, po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, czy w dzisiejszym świecie, naprawdę wszystko jest na sprzedaż.
Jak większość małych chłopców , ja również uwielbiałem w dzieciństwie różnego rodzaju zabawy. Do dziś pamiętam niektóre historie wymyślane zabawkom.  Przyszedł jednak czas, by dorosnąć, wepchać wszystkie zabawki  do szaf i  pożegnać tak sławne wtedy kasety wideo z filmami o super bohaterach typu Rambo , Comando czy wiele innych . Czasem jednak zaczynam się zastanawiać, czy na pewno wszystkim udał się ten niezwykle skomplikowany proces.
Mijając na ulicy dziewczyny stylizujące się na produkty firmy Mattel, naprawdę dochodzę do wniosku, że już w dzieciństwie, jakieś tajne chipy ukryte w niebieskich oczętach lalek wbiły im do głowy hasło zwane komercja. Spotyka się teraz trzynastoletnie dziewczynki, ubrane w koszulki ‘Hanny Montany’ ups chyba teraz z różowymi kucykami czy inne jakieś , które zaśmiecają internet tzw. pokemonowym pismem, w wolnym czasie umawiając się z pierwszym lepszym chłopakiem, by zaimponować znajomym. Takie skrajności są niebezpieczne w każdym wieku, a w ich przypadku linia graniczna między dzieciństwem, a dojrzałością została już chyba trwale zaburzona przez udawanie dorosłych, którymi tak naprawdę jeszcze długo się nie staną.
To chyba nawet bardziej, niż wspomniany wcześniej „Sklepik ze wspomnieniami” świadczy o górowaniu wartości materialnych w dzisiejszym świecie.
Przykładów na wszechobecną komercję nie trzeba szukać w gimnazjach, czy czytać wybujałych artykułów w gazetach, które krytykują to, co daje im utrzymanie. Wystarczy włączyć telewizję, stacje muzyczne, na których puszczają ciągle te same i podobne do siebie utwory, w których prawdziwy talent muzyczny, czy przesłanie zastąpione zostały komputerowymi remiksami, a wygląd piosenkarek zasłania wartości, które powinna nieść ze sobą naprawdę dobra piosenka. Telewizja nastawiona jest na skandale, terror, ludzki dramat, popularni stają się nie ci, którzy mają coś do przekazania, ale skandaliści, którzy pewnie nawet nie wiedzą, czym jest iloraz inteligencji. Ludzie wpatrują się całymi
dniami w szklany ekran, a potem wierzą, że zostaną wielkimi gwiazdami, wybitnymi politykami, światowej sławy dziennikarzami. Następnie dorastają i życie niszczy ich marzenia. Uważam, że aby normalnie funkcjonować w dzisiejszym świecie potrzebujemy choć trochę realizmu. Skrajny optymizm i czarne depresje nie pozwolą nam przetrwać we współczesności. Każda cywilizacja musi mieć przecież swoją stałą. Szkoda tylko, że w naszej tą stałą są jedynie dobra materialne.
Tak zwana rządza pieniądza zaczęła zastępować prawdziwe uczucia, wręcz wyrwała nam Kulturę, przez duże ‘K’, która powinna być przecież pokarmem dla duszy człowieka. Czasem wydaje się, że w świecie, w którym szacunek, pozycję, a nawet emocja są do kupienia, nie ma już wartości, na które możemy liczyć. Dobra zabawa i życie chwilą często przysłaniają prawdziwe życie i w trudnych chwilach człowiek zostaje sam. Nic więc dziwnego, że na każdym kroku widzimy jedenastolatki zakochane w gwiazdach, czy dorosłe kobiety leczące depresję, chorobę naszego wieku. Pojawia się też pytanie o sens prawdy we współczesności, gdy nawet najpiękniejsze akty kreacji są często nędznymi projektami photoshopa. Społeczeństwo i życie towarzyskie przeniosły się z uroczych kawiarenek na portale społecznościowe, gdzie prawdziwych ludzi ocenia się jak towary w supermarkecie. Trudno jest szukać wyższych inspiracji, czy sensu życia, gdy główną rozrywkę intelektualną większości obywateli stanowią kolorowe czasopisma, strony z plotkami, czy godziny spędzone z serialami. Wiele osób woli biernie marnować swój czas, niż zainwestować go w lekturę ciekawej książki, czy film z wyższej półki, nie mają jednak oporów przed krytykowaniem utworów, z którymi nie byli w stanie się nawet zapoznać.  Przecież świat to naprawdę piękne miejsce,  które zostało niewinnie skażone naszym zaślepieniem.
W każdej złej sytuacji można znaleźć jednak pewne pozytywne aspekty. Przynajmniej większość kobiet zna niektóre elementy tablicy Mendelejewa, a nawet zaczęła przeobrażać się w jeden z nich. Szkoda tylko, że wybrały aluminium.

Chyba główną domeną człowieka jest krytykowanie otaczającej go rzeczywistości. Nasi pradziadkowie, dziadkowie walczyli na frontach II wojny światowej, rodzice obalali komunizm. Może i nasze pokolenie byłoby warte cokolwiek więcej, gdybyśmy mieli z czym walczyć. Człowiek bez wartości, których może bronić pogrąża się w stagnacji. Dla nas tą stagnacją jest XXI wiek. To wszystko niech daje do myślenia ….