.
niedziela, 13 kwietnia 2014
czwartek, 10 kwietnia 2014
Co to jest paradoks ?
Tak, tak wróciłem do pisania (uprzedzam pytanie) i tradycyjnie będzie o wszystkim i o niczym
zwłaszcza o niczym czyli rzeczach z którymi się nie zgadzam J
Mierzi mnie czasem egzystencja w tych jakże niepewnych
czasach. Tak sobie myślę , że cała ta filozofia naszej egzystencji wydaje się
być sprzeczna sama w sobie. Weźmy choćby psychologię pod uwagę. Polega ona na
tym, by segregować ludzi według ich zachowań do pewnych szuflad i półek, tylko
po to, aby się przekonać, że i tak każdy jest inny i na swój sposób
indywidualny. Wiemy o tym i mimo tego każdy z nas postępuje zgodnie z tym
schematem analizy otoczenia.
Z jednej strony każdy z nas tęskni za autentycznością w
świecie, pragniemy szczerego śmiechu, równości wśród ludzi, prywatności. Z
drugiej strony zmuszamy się na siłę do tego, by nas rozbawiano: powstają
kabarety, komedie z sztucznym podkładanym rechotem i książki zawierające
dowcipy. Aż strach się nie zachłysnąć własnym śmiechem. Ale dramat! (Oczywiście
chodzi o te wymienione rozrywki) Ale co z równością? Czy potajemnie o niej
marzymy ? A mimo to zachowujemy się wobec swoich bliźnich dokładnie na odwrót ?
Przecież hierarchie powstają od
najmłodszych lat, ci lepsi i ci gorsi, ci co mają więcej kont szwajcarskich i
markowych ciuchów na swoich lśniących, zreperowanych ciałach i ci, co siedzą
przed pasażem z kubkiem coffee-to-go w brudnej ręce, żebrząc o złotówkę na
kolejną butelkę czystej ( może przesadziłem – raczej o „francuskie wino”). Co
do prywatności szkoda słów. Pokolenie talk-show, paparazzi i dostępnej kamery w
każdym zakamarku świata wie, jak zapobiec temu strasznemu stanu intymności.
Niech każdy wie, kiedy jego sąsiad zrywa z partnerką z powodu jej zdrady lub
wychodzi na pięć minut do łazienki, by tam wziąć letni prysznic i użyć ulubionego
szamponu o zapachu mięty dla specjalnie uszkodzonych końcówek! Po co niby
miałyby z innych względów istnieć portale takie, jak facebook, nasza-klasa lub
twitter? Kochamy wiedzieć, co inni robią, jak się czują, czy są tacy sami jak
my. Dodaje nam to uczucie akceptacji - uspokaja świadomość, że nie jesteśmy
sami, że w głębi każdy z nas ma te same potrzeby, słabości i marzenia. To nasza
wewnętrzna paradoksalność nie pozwala nam
na tę równowagę.
Nie lubimy komercji, a komercji nikt nam przecież na siłę
nie narzuca, tylko w rzeczywistości sami ją sobie stwarzamy. Gardzimy tymi,
którzy w szczególny sposób zwracają na siebie uwagę tylko po to, żeby ktoś na
nich zwrócił w ogóle uwagę, a przecież nikt inny na nich nie patrzy jak my.
Czy zauważyliście, że wszystkie filozoficzne sentencje na
świecie się sprzeczają?
Ktoś kiedyś twierdził, iż dostrzegane przez nas znaki
świadczą o jakimś nam pisanym przeznaczeniu. Ktoś inny sądzi, że są dobre i złe
znaki, niektóre świadczą o złej naszej interpretacji. Na to istnieje przeciwne
stwierdzenie, że losu się nie oszuka i nie ma możliwości ucieczki przed
przeznaczeniem. W takim razie ktoś inny musi się mylić, kto twierdzi, że możemy
wpłynąć na swoją przyszłość i wolna decyzja należy do nas. Paradoksalność nad
paradoksalnością, nic, tylko paradoksy!
Istnieje wszelako teoria, że największy śmiech i pogardę
budzą w nas tylko te cechy i zachowania innych, które są naszymi największymi
wadami. Skoro nie akceptujemy ich w innym człowieku, jakim sposobem niby mamy
kochać siebie samych? A żeby innych kochać, trzeba kochać samego siebie. Lecz
nikt nie jest w stanie siebie pokochać, gdy nie odczuwa miłości innego
człowieka. I znów dobrnęliśmy do sztuki paradoksu. Paradoks karmi naszą
codzienność, nasz charakter, nasze nastawienie do życia. Można by z tego
wywnioskować, że sprzeczność ta wskazuje na konieczną równowagę w każdej
dziedzinie, że każdy paradoks ma swój sens i jest na swój sposób prawdziwy. Że
to jest właśnie ten gorliwie szukany złoty środek w życiu.
Dochodzimy w takim razie do wniosku, iż w naszym życiu nic
nie jest takie, jakie jest, wszystko i nic się zgadza, wszystko ma swój sens i
brak sensu. Cała sztuka paradoksu. Sam już nie wiem o co chodzi ;-)
Zrozumieć
dzisiejszy świat ….. ,
W deszczowe
popołudnie, na przykład takie jak dziś , gdy większość ludzi niemiłosiernie
nudzi się we własnych domach, czasem dobrą i całkiem adekwatną rozrywkę
stanowią wspomnienia. A jako że mój pojazd rozsypany zalega u mechanika i nie
mam nic innego do roboty uwikłałem się we wspomnienia z mojego
dzieciństwa. Niektóre sytuacje patrząc z perspektywy tych
kilkudziesięciu minionych lat, wydają
się być skrajnie zabawne, a okoliczności dawniej tak dramatyczne, dziś
zakrawają pod absurd. Jednak, gdy zastanowić się nad tym trochę głębiej, można
dojść do wniosku, że tak naprawdę niewiele się zmieniło, a rzeczy z których tak
bardzo śmialiśmy się będąc dziećmi przeniknęły nieświadomie do realnego świata.
Pamiętam
pewien obraz z mojego dzieciństwa, który czasem i dziś nie daje mi spokoju.
Będąc małym chłopcem ;-) spędzałem
niemal każde wakacje i prawie zawsze całe nad morzem , niedaleko Kołobrzegu .
Był tam mały sklepik, w garażu przydrożnego domu, jak się potem okazało,
kolejne powielanie tych samych nadmorskich pamiątek, jednak szyld wiszący nad
nim był naprawdę obiecujący i obwieszczał wszystkim przechodniom, że oto mamy
do czynienia ze „Sklepikiem ze wspomnieniami”. Sama nazwa była bardzo światła,
chociaż przecież nie oczekiwałem, że będzie można tam kupić niematerialne
wartości. Co jednak, jeśli by tak było? Chyba właśnie wtedy, po raz pierwszy
zacząłem się zastanawiać, czy w dzisiejszym świecie, naprawdę wszystko jest na
sprzedaż.
Jak
większość małych chłopców , ja również uwielbiałem w dzieciństwie różnego
rodzaju zabawy. Do dziś pamiętam niektóre historie wymyślane zabawkom. Przyszedł jednak czas, by dorosnąć, wepchać
wszystkie zabawki do szaf i pożegnać tak sławne wtedy kasety wideo z
filmami o super bohaterach typu Rambo , Comando czy wiele innych . Czasem
jednak zaczynam się zastanawiać, czy na pewno wszystkim udał się ten niezwykle
skomplikowany proces.
Mijając na
ulicy dziewczyny stylizujące się na produkty firmy Mattel, naprawdę dochodzę do
wniosku, że już w dzieciństwie, jakieś tajne chipy ukryte w niebieskich
oczętach lalek wbiły im do głowy hasło zwane komercja. Spotyka się teraz
trzynastoletnie dziewczynki, ubrane w koszulki ‘Hanny Montany’ ups chyba teraz
z różowymi kucykami czy inne jakieś , które zaśmiecają internet tzw.
pokemonowym pismem, w wolnym czasie umawiając się z pierwszym lepszym
chłopakiem, by zaimponować znajomym. Takie skrajności są niebezpieczne w każdym
wieku, a w ich przypadku linia graniczna między dzieciństwem, a dojrzałością
została już chyba trwale zaburzona przez udawanie dorosłych, którymi tak
naprawdę jeszcze długo się nie staną.
To chyba
nawet bardziej, niż wspomniany wcześniej „Sklepik ze wspomnieniami” świadczy o
górowaniu wartości materialnych w dzisiejszym świecie.
Przykładów
na wszechobecną komercję nie trzeba szukać w gimnazjach, czy czytać wybujałych
artykułów w gazetach, które krytykują to, co daje im utrzymanie. Wystarczy
włączyć telewizję, stacje muzyczne, na których puszczają ciągle te same i
podobne do siebie utwory, w których prawdziwy talent muzyczny, czy przesłanie
zastąpione zostały komputerowymi remiksami, a wygląd piosenkarek zasłania
wartości, które powinna nieść ze sobą naprawdę dobra piosenka. Telewizja
nastawiona jest na skandale, terror, ludzki dramat, popularni stają się nie ci,
którzy mają coś do przekazania, ale skandaliści, którzy pewnie nawet nie
wiedzą, czym jest iloraz inteligencji. Ludzie wpatrują się całymi
dniami w
szklany ekran, a potem wierzą, że zostaną wielkimi gwiazdami, wybitnymi
politykami, światowej sławy dziennikarzami. Następnie dorastają i życie niszczy
ich marzenia. Uważam, że aby normalnie funkcjonować w dzisiejszym świecie
potrzebujemy choć trochę realizmu. Skrajny optymizm i czarne depresje nie
pozwolą nam przetrwać we współczesności. Każda cywilizacja musi mieć przecież
swoją stałą. Szkoda tylko, że w naszej tą stałą są jedynie dobra materialne.
Tak zwana
rządza pieniądza zaczęła zastępować prawdziwe uczucia, wręcz wyrwała nam
Kulturę, przez duże ‘K’, która powinna być przecież pokarmem dla duszy
człowieka. Czasem wydaje się, że w świecie, w którym szacunek, pozycję, a nawet
emocja są do kupienia, nie ma już wartości, na które możemy liczyć. Dobra
zabawa i życie chwilą często przysłaniają prawdziwe życie i w trudnych chwilach
człowiek zostaje sam. Nic więc dziwnego, że na każdym kroku widzimy
jedenastolatki zakochane w gwiazdach, czy dorosłe kobiety leczące depresję,
chorobę naszego wieku. Pojawia się też pytanie o sens prawdy we współczesności,
gdy nawet najpiękniejsze akty kreacji są często nędznymi projektami photoshopa.
Społeczeństwo i życie towarzyskie przeniosły się z uroczych kawiarenek na
portale społecznościowe, gdzie prawdziwych ludzi ocenia się jak towary w
supermarkecie. Trudno jest szukać wyższych inspiracji, czy sensu życia, gdy
główną rozrywkę intelektualną większości obywateli stanowią kolorowe
czasopisma, strony z plotkami, czy godziny spędzone z serialami. Wiele osób
woli biernie marnować swój czas, niż zainwestować go w lekturę ciekawej książki,
czy film z wyższej półki, nie mają jednak oporów przed krytykowaniem utworów, z
którymi nie byli w stanie się nawet zapoznać.
Przecież świat to naprawdę piękne miejsce, które zostało niewinnie skażone naszym
zaślepieniem.
W każdej
złej sytuacji można znaleźć jednak pewne pozytywne aspekty. Przynajmniej
większość kobiet zna niektóre elementy tablicy Mendelejewa, a nawet zaczęła
przeobrażać się w jeden z nich. Szkoda tylko, że wybrały aluminium.
Chyba główną
domeną człowieka jest krytykowanie otaczającej go rzeczywistości. Nasi pradziadkowie,
dziadkowie walczyli na frontach II wojny światowej, rodzice obalali komunizm.
Może i nasze pokolenie byłoby warte cokolwiek więcej, gdybyśmy mieli z czym
walczyć. Człowiek bez wartości, których może bronić pogrąża się w stagnacji.
Dla nas tą stagnacją jest XXI wiek. To wszystko niech daje do myślenia ….
Subskrybuj:
Posty (Atom)






