Co to jest paradoks ?
Tak, tak wróciłem do pisania (uprzedzam pytanie) i tradycyjnie będzie o wszystkim i o niczym
zwłaszcza o niczym czyli rzeczach z którymi się nie zgadzam J
Mierzi mnie czasem egzystencja w tych jakże niepewnych
czasach. Tak sobie myślę , że cała ta filozofia naszej egzystencji wydaje się
być sprzeczna sama w sobie. Weźmy choćby psychologię pod uwagę. Polega ona na
tym, by segregować ludzi według ich zachowań do pewnych szuflad i półek, tylko
po to, aby się przekonać, że i tak każdy jest inny i na swój sposób
indywidualny. Wiemy o tym i mimo tego każdy z nas postępuje zgodnie z tym
schematem analizy otoczenia.
Z jednej strony każdy z nas tęskni za autentycznością w
świecie, pragniemy szczerego śmiechu, równości wśród ludzi, prywatności. Z
drugiej strony zmuszamy się na siłę do tego, by nas rozbawiano: powstają
kabarety, komedie z sztucznym podkładanym rechotem i książki zawierające
dowcipy. Aż strach się nie zachłysnąć własnym śmiechem. Ale dramat! (Oczywiście
chodzi o te wymienione rozrywki) Ale co z równością? Czy potajemnie o niej
marzymy ? A mimo to zachowujemy się wobec swoich bliźnich dokładnie na odwrót ?
Przecież hierarchie powstają od
najmłodszych lat, ci lepsi i ci gorsi, ci co mają więcej kont szwajcarskich i
markowych ciuchów na swoich lśniących, zreperowanych ciałach i ci, co siedzą
przed pasażem z kubkiem coffee-to-go w brudnej ręce, żebrząc o złotówkę na
kolejną butelkę czystej ( może przesadziłem – raczej o „francuskie wino”). Co
do prywatności szkoda słów. Pokolenie talk-show, paparazzi i dostępnej kamery w
każdym zakamarku świata wie, jak zapobiec temu strasznemu stanu intymności.
Niech każdy wie, kiedy jego sąsiad zrywa z partnerką z powodu jej zdrady lub
wychodzi na pięć minut do łazienki, by tam wziąć letni prysznic i użyć ulubionego
szamponu o zapachu mięty dla specjalnie uszkodzonych końcówek! Po co niby
miałyby z innych względów istnieć portale takie, jak facebook, nasza-klasa lub
twitter? Kochamy wiedzieć, co inni robią, jak się czują, czy są tacy sami jak
my. Dodaje nam to uczucie akceptacji - uspokaja świadomość, że nie jesteśmy
sami, że w głębi każdy z nas ma te same potrzeby, słabości i marzenia. To nasza
wewnętrzna paradoksalność nie pozwala nam
na tę równowagę.
Nie lubimy komercji, a komercji nikt nam przecież na siłę
nie narzuca, tylko w rzeczywistości sami ją sobie stwarzamy. Gardzimy tymi,
którzy w szczególny sposób zwracają na siebie uwagę tylko po to, żeby ktoś na
nich zwrócił w ogóle uwagę, a przecież nikt inny na nich nie patrzy jak my.
Czy zauważyliście, że wszystkie filozoficzne sentencje na
świecie się sprzeczają?
Ktoś kiedyś twierdził, iż dostrzegane przez nas znaki
świadczą o jakimś nam pisanym przeznaczeniu. Ktoś inny sądzi, że są dobre i złe
znaki, niektóre świadczą o złej naszej interpretacji. Na to istnieje przeciwne
stwierdzenie, że losu się nie oszuka i nie ma możliwości ucieczki przed
przeznaczeniem. W takim razie ktoś inny musi się mylić, kto twierdzi, że możemy
wpłynąć na swoją przyszłość i wolna decyzja należy do nas. Paradoksalność nad
paradoksalnością, nic, tylko paradoksy!
Istnieje wszelako teoria, że największy śmiech i pogardę
budzą w nas tylko te cechy i zachowania innych, które są naszymi największymi
wadami. Skoro nie akceptujemy ich w innym człowieku, jakim sposobem niby mamy
kochać siebie samych? A żeby innych kochać, trzeba kochać samego siebie. Lecz
nikt nie jest w stanie siebie pokochać, gdy nie odczuwa miłości innego
człowieka. I znów dobrnęliśmy do sztuki paradoksu. Paradoks karmi naszą
codzienność, nasz charakter, nasze nastawienie do życia. Można by z tego
wywnioskować, że sprzeczność ta wskazuje na konieczną równowagę w każdej
dziedzinie, że każdy paradoks ma swój sens i jest na swój sposób prawdziwy. Że
to jest właśnie ten gorliwie szukany złoty środek w życiu.
Dochodzimy w takim razie do wniosku, iż w naszym życiu nic
nie jest takie, jakie jest, wszystko i nic się zgadza, wszystko ma swój sens i
brak sensu. Cała sztuka paradoksu. Sam już nie wiem o co chodzi ;-)