Każdego
roku przychodzi na świat mniej dzieci. Mniej dzieci, to mniej miłości wśród
ludzi. Spadek dzietności w Polsce przez wielu upatrywany jest w złej polityce
prorodzinnej prowadzonej przez polityków. Chętnie robią sobie z nimi zdjęcia i pokazują
się w telewizji. Jednak patrząc na kierunek rozwiązania tego problemu wydaje
się, że dzieci są jedynie ciężarem.
Nie
można jednak całą winą za ten stan rzeczy obarczyć polityków. To też kwestia
społeczna i wszystkich Polaków, którzy pozbawili się potrzeby posiadania pełnej
rodziny. Dziecko w dzisiejszych czasach traktowane jest jako przeszkoda w
drodze na szczyt kariery. Ciągła gonitwa za materialnością, komercjalizuje
również miłość. Szybką i bezproblemową, w której nie ma czasu na prawdziwe uczucie,
którego dowodem są narodziny dziecka.
Trzeba
to powiedzieć. Utrzymanie dziecka, to wydatek niemały. Jednak takie spojrzenie
sprawia, że wielu ludzi wykształconych i zamożnych nie decyduje się na
potomstwo. Ci, którzy podjęli się poczęcia swojego dziecka, po pierwszym
rezygnują z drugiego. Z dumą stwierdzają, że swoje zrobili. Patrzą tym samym
jedynie na swój komfort i wygodę zapominając, że każdy z nas powinien mieć
kogoś obok. Kimś takim dla dziecka są nie tylko rodzice, ale również
rodzeństwo.
Obecne
pokolenie obawia się brania na siebie odpowiedzialności za przyszłość dziecka
zakładając, że nie zapewni im wystarczającej przyszłości. Bierze się to z
przekonania, że dziecko musi mieć wszystko, co przynosi dzisiejszy świat, bo
inaczej już na starcie będzie gorsze od innych. To prowadzi ludzi w złym
kierunku, który przybiera obraz materialnego społeczeństwa. Skupia się ono na
wartości finansowej, a nie emocjonalnej, która jest najważniejsza w tworzeniu
przyszłości dziecka. Zapomina się dziś o miłości, tłumacząc swój brak odwagi,
sprawami materialnymi.
Młodzi
ludzie doceniają swoje wolne życie i nie chcą go stracić na rzecz
nieprzespanych nocy, wydawanych pieniędzy na akcesoria związane z wyprawką czy
pielęgnacją dziecka. Wybierają przyjemności, które czekają na nich właśnie
teraz, a na dziecko decydują się bardzo późno albo wcale. Słuchają rodziców,
którzy opowiadają, jak to trudno dziś wychować dziecko. Narzekają na państwo i
trudności finansowe, a także na czas, jaki tracą poświęcając się dbałości o
dziecko.
Brakuje
w naszym kraju edukacji związanej z decyzją o stworzeniu rodziny, w której
główną wartością jest dziecko. Trzeba uświadomić młodym ludziom, że dzieci to
nie tylko koszt. To także wielka radość i miłość w czystej postaci, która
umocni ich więzi rodzinne. Wszelkie wydatki można zredukować, korzystając z
doświadczeń innych rodziców, którzy doskonale wiedzą, że wiele rzeczy kupuje
się zupełnie nie potrzebnie.
Przyglądając
się rodzinom zauważa się, że najwięcej dzieci przychodzi na świat w rodzinach,
które nie mają wcale najwięcej. Wśród nich jest przekonanie, że nie ma większej
wartości niż rodzina, w której są dzieci. To one stały się dla nich siłą i
wsparciem w latach starości. Tam wygrywa miłość i wzięcie pełnej
odpowiedzialności. Poświęcają swoje przyjemności dla celu, który sprawił, że
oni sami znaleźli się na tym świecie.
Ten
niepokojący trend w rezultacie jest na rękę politykom. Ich decyzje przekładają
się wprost na społeczeństwo, które przyjmuje je, jako usprawiedliwienie swojego
postępowania. Często nawet nie mają świadomości istniejących ułatwień i
udogodnień dla rodziców, bo powtarzają za niezadowolonym tłumem ludzi, że
państwo nic nie robi. A co miałby zrobić, żeby to się zmieniło? Jeśli to zrobi,
czy nie będziemy chcieli czegoś więcej? Gdzie jest kres zrzucania winy na
innych i tłumaczenia samych siebie.
Dzieci
nie mogą być ciężarem narodu. Nie powinny stawać się trudnością w budowaniu
naszej przyszłości. Nawet, kiedy jest trudno, najważniejsza musi być miłość.
Wzięcie odpowiedzialności i podjęcie wyzwania do jakiego przecież zostaliśmy
powołani. To nasza powinność. My jesteśmy szczęśliwi mamy Ich dwoje J