A może jesień z powieścią w tle …
Jeszcze nie dawno paradowaliśmy w miejskim parku skąpanym w słońcu , a dziś szaro, deszczowo, zimno. Czyżby złota jesień przeszła już na dobre w smutek szarej pluchy?
To już październik. Szybko nadchodzi czas, gdy za oknem wcześniej zapada ciemność i nie chce się wychylić nosa poza ciepłe mieszkanie – nawet pies niechętnie wygląda za drzwi naszego mieszkania.
To pora domowa , więcej jest czasu na czytanie książek i kultywowanie życia rodzinnego, pieczenie ciast i powolne smakowanie tego wszystkiego, na co latem, gdy więcej się przebywa na słońcu, brakuje czasu.
To okres kiedy spoglądamy za siebie, taki to dziwny czas .
Więc - za przykładem Zafona - przytulmy do serca stare, niesłusznie zapomniane książki, a szczególnie powieści, opowiadania. One wypełnią nam cudownie jesienne wieczory, gdy za oknem coraz wcześniej zapada noc. O tym, że dostarczają wiedzy i uczą życia nawet tym razem nie wspomnę, bo któż tego nie wie. Tak, przytulmy je do serca – jakby powiedziała pewna pani Katarzyna .
