.

.

środa, 2 września 2015

Twittnij sobie ...


Kiedyś to było trudniej , żeby zebrać tłumy manifestujących trzeba było chodzić od drzwi do drzwi i wyciągać ludzi na ulice używając słowa lub pięści. Ale dzisiaj się twittuje.
Przykładem niech będzie praca dziennikarza, aby dostarczyć swojej redakcji zdobytą informację zapisywał ją na kartce, wręczał gońcowi, a ten gnał po błotnistych drogach, zajeżdżając kolejne wierzchowce. Później zaczęto używać telegrafu. Dziś wysyła się e-maile, albo się twittuje.
To także doskonałe narzędzie do wyrażania swojego niezadowolenia , odczuwają to zwłaszcza głowy państw nie tylko w Polsce , najgłośniejszą sprawą był atak na Tunezyjskiego satrapę Ben Ali’ego a o Mubarak’u już nie wspomnę ,
Jak to działa ? Dlaczego ludzie „ukąszeni” przez internet zaczynają więcej widzieć, więcej rozumieć, ale przede wszystkim szybciej się komunikować? Truizm? Wszyscy to wiedzą? Niby tak, ale chyba każdy z nas był pod wrażeniem zdjęć z placu Tahrir w Kairze – setki metrów kabli od przedłużaczy, mrowie ładowarek do telefonów komórkowych, Egipcjanie z wytęsknieniem czekający, aby za pomocą swoich komórek twittować. I obalić reżim. Tak to się teraz robi: kilkadziesiąt znaków napisanych na profilu portalu społecznościowego wystarczy, żeby zorganizować rewolucję. Zresztą, sami tego doświadczyliśmy parę lat temu, o ile pamiętam to właśnie  Dominik Taras zwołał kontrmanifestację wymierzoną w „obrońców krzyża” za pomocą Twettera.
Jak powinni na to zareagować dziennikarze? Cóż, musimy sobie wszyscy uświadomić, że żyjemy w świecie banalnie prostego dostępu do informacji, w świecie, w którym każdy może być zarazem źródłem i przekaźnikiem informacji, w świecie, w którym tradycyjnych dziennikarzy śledczych zastępuje WikiLeaks, a korespondentów zagranicznych Twitter i Facebook. A  dziennikarze najsprawniej wykorzystują „nowe media”  prowadzą blogi,  pracują wykorzystując wspomniane portale. Ale i tak wciąż najwięcej pary idzie w wydawanie gazet i emitowanie telewizyjnych programów na których niestety niezależnie od kanałów informacyjnych news’y są interpretowane w ten sam sposób. Może za sprawą „nowych mediów” właśnie , brak jest czasem własnej inwencji twórczej ;-)   

Powstają coraz to nowsze serwisy informacyjne funkcjonujące wyłącznie w sieci, nie jednokrotnie  dorównujące swoim poziomem prasie papierowej. Praktycznie każde szanujące się wydawnictwo ma swój odpowiednik w sieci cieszący się coraz większą popularnością. Działają telewizje i rozgłośnie radiowe. Nie trzeba już wymyślać Ameryki. Trzeba mieć jasny umysł , wenę twórczą i otwartą głowę. Nie należy obrażać się już  na internetowe gadżety bo chcąc nie chcąc siłą weszły w nasze życie .Ktoś kiedyś powiedział , że prawdziwe dziennikarstwo upada . Myślę że po części tak , w zależności jak kto rozumie „prawdziwe” . Jeżeli chodzi o czas dotarcia do odbiorcy z informacją to z pewnością ma się coraz lepiej, natomiast gdy rozważymy i porównamy własne interpretacje to z pewnością tak.