Kiedyś to było trudniej , żeby zebrać tłumy
manifestujących trzeba było chodzić od drzwi do drzwi i wyciągać ludzi na ulice
używając słowa lub pięści. Ale dzisiaj się twittuje.
Przykładem niech będzie praca dziennikarza, aby
dostarczyć swojej redakcji zdobytą informację zapisywał ją na kartce, wręczał
gońcowi, a ten gnał po błotnistych drogach, zajeżdżając kolejne wierzchowce.
Później zaczęto używać telegrafu. Dziś wysyła się e-maile, albo się twittuje.
To także doskonałe narzędzie do wyrażania swojego
niezadowolenia , odczuwają to zwłaszcza głowy państw nie tylko w Polsce ,
najgłośniejszą sprawą był atak na Tunezyjskiego satrapę Ben Ali’ego a o Mubarak’u
już nie wspomnę ,
Jak to działa ? Dlaczego ludzie „ukąszeni” przez
internet zaczynają więcej widzieć, więcej rozumieć, ale przede wszystkim
szybciej się komunikować? Truizm? Wszyscy to wiedzą? Niby tak, ale chyba każdy
z nas był pod wrażeniem zdjęć z placu Tahrir w Kairze – setki metrów kabli od
przedłużaczy, mrowie ładowarek do telefonów komórkowych, Egipcjanie z
wytęsknieniem czekający, aby za pomocą swoich komórek twittować. I obalić
reżim. Tak to się teraz robi: kilkadziesiąt znaków napisanych na profilu
portalu społecznościowego wystarczy, żeby zorganizować rewolucję. Zresztą, sami
tego doświadczyliśmy parę lat temu, o ile pamiętam to właśnie Dominik Taras zwołał kontrmanifestację
wymierzoną w „obrońców krzyża” za pomocą Twettera.
Jak powinni na to zareagować dziennikarze? Cóż,
musimy sobie wszyscy uświadomić, że żyjemy w świecie banalnie prostego dostępu
do informacji, w świecie, w którym każdy może być zarazem źródłem i
przekaźnikiem informacji, w świecie, w którym tradycyjnych dziennikarzy
śledczych zastępuje WikiLeaks, a korespondentów zagranicznych Twitter i
Facebook. A dziennikarze najsprawniej
wykorzystują „nowe media” prowadzą
blogi, pracują wykorzystując wspomniane
portale. Ale i tak wciąż najwięcej pary idzie w wydawanie gazet i emitowanie
telewizyjnych programów na których niestety niezależnie od kanałów
informacyjnych news’y są interpretowane w ten sam sposób. Może za sprawą „nowych
mediów” właśnie , brak jest czasem własnej inwencji twórczej ;-)
Powstają coraz to nowsze serwisy informacyjne
funkcjonujące wyłącznie w sieci, nie jednokrotnie dorównujące swoim poziomem prasie papierowej. Praktycznie
każde szanujące się wydawnictwo ma swój odpowiednik w sieci cieszący się coraz
większą popularnością. Działają telewizje i rozgłośnie radiowe. Nie trzeba już wymyślać
Ameryki. Trzeba mieć jasny umysł , wenę twórczą i otwartą głowę. Nie należy obrażać
się już na internetowe gadżety bo chcąc
nie chcąc siłą weszły w nasze życie .Ktoś kiedyś powiedział , że prawdziwe
dziennikarstwo upada . Myślę że po części tak , w zależności jak kto rozumie „prawdziwe”
. Jeżeli chodzi o czas dotarcia do odbiorcy z informacją to z pewnością ma się
coraz lepiej, natomiast gdy rozważymy i porównamy własne interpretacje to z
pewnością tak.