Coraz
rzadziej spotykacie się ze znajomymi w
kawiarni czy w pierogarni ? . Pewnie nawet nie zauważyliście jak z dnia na
dzień Wasze pokoje zmieniły swój
niepowtarzalny przytulny charakter, w miejsce złudne a wręcz niebezpieczne.
Coraz częściej na drzwiach mieszkań sąsiedzi czy znajomi dostrzegają napis
wyryty wojskowym scyzorykiem „PRIV” albo „nie wchodź, bo Cię zablokuję, albo
wyrzucę z listy kumpli.” Od kilku lat przeróżne komunikatory internetowe tak
bardzo zdominowały naszym życiem, że teraz ciężko jest określić gdzie znajduje
się ta cienka granica pomiędzy światem wirtualnym, cybernetycznym, a światem
rzeczywistym, gdzie związki międzyludzkie odgrywają naczelną rolę w życiu
codziennym każdego człowieka. A od kiedy w waszych domach pojawił się kolejny komputer, pewnie nie
wychodzicie z domu wieczorami J Zdecydowanie więcej przyjemności dopatrujecie
się w konwersacji z tajemniczym nieznajomym na jakimś portalu, obrabiania dupy
innym aniżeli w spotkaniu z przyjaciółmi,
bez których do tej pory nie mogliście się obejść. Teraz jest inaczej. Ale czy
lepiej?
A
może każdy wieczór to już nudna rutyna: dzbanek kawy, cała miska chipsów,
ulubiona bluza z polaru i stare jeansy z wielką dziurą na kolanie, skarpetki w
panterkę.
Pewnie
zadzwoni telefon, a Wy odpowiecie tylko
lakonicznie: Miałem przyjść, ale nie przyszedłem, nie miałem czasu czy inne
bzdety.
Dlaczego
w ostatnich latach statystycznie co czwarty Polak wymienił swojego przyjaciela
na wirtualnego osobnika, który mało tego, że kreuje się na ideał, to jeszcze
potrafi stworzyć w naszym umyśle realną wizję jego życia, tak Jak gdybyśmy byli
starymi znajomymi od przedszkola? Co jest takiego złego w przyjacielu, który ma
ręce, nogi, buzię, czasem zapłacze, poda szklankę wody, wyjdzie na spacer,
kiedy doskwiera smutek? Zapytasz, że niby ten wirtualny nie ma? Ma, owszem, ale
cybernetyczne… Nikt z nas nie może być nigdy pewnym, kto znajduje się po
drugiej stronie monitora. A tak w ogóle to, w czym jest lepszy ten enigmatyczny
MIŁY_PAN_POZNA_PANIĄ? Nie wiem, nie pytam, nie wnikam, bo właśnie wychodzę na
spacer ze znajomymi, a na dodatek pojawiło mi się ostrzeżenie na monitorze „wyłączyć
komputer”.
A
statystycznie obrabianiem Waszych tyłków zajmują się głównie stare panny lub Ci,
którym się w życiu nie udało.