.

.

wtorek, 26 maja 2015

I po wyborach ....


Czytając posty w sieci, komentarze, oraz świadkując wojnom jakie staczali internauci między sobą przez ostatnie dni – należałoby stwierdzić , że te wybory z pewnością możemy zaliczyć do najbardziej burzliwych.
I z całą pewnością możemy do nich zaliczyć obydwie tury , choć ta ostatnia sprowokowała zdecydowanie więcej kąśliwych komentarzy pomiędzy dwoma wyborczymi obozami (oczywiście mowa tu o wyborcach) . Ale nie do tego zmierzam, moje myśli kierują się raczej do wyników sondażowych, bo chociaż w drugiej turze były przybliżone to w pierwszej powaliły nas wszystkich na kolana. Szokujący rozziew między wynikami sondażowymi a prawdziwymi preferencjami Polaków zepchnął w cień dość żałosny poziom tzw. kampanii. Czym tłumaczyć fakt, że ludzie ankietowani jako ankietowani podają inne rozwiązanie łamigłówki niż ci sami ludzie wybierający jako wyborcy? Specyficznym poczuciem humoru? Możliwe, ale zacznijmy od czegoś najbardziej podstawowego.
Czy ankietowani lubią ankieterów, czy nie lubią? Niby na dwoje babka wróżyła, ale jednak przypuszczam, że raczej lubią, niż nie lubią. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego, że Polacy generalnie strasznie się lubią.
Ale dlaczego więc jeśli ankieterów lubią,  to dlaczego ankietowani okłamują? Dlaczego stawiają na ankieterach krzyżyk? Z uprzejmości? Z litości? Ze strachu przed wojną domową? Odpowiedź nasuwa się sama , oczywiście że tak. Przytłoczeni wizją stanięcia po jakże niewłaściwej stronie frontu, ankietowani zdecydowali się prowadzić z ankieterami rezolutną wojnę podjazdową. Uznali, że zamiast bronić swych pozycji i sprawiać komuś przykrość zagrają w przysłowiowego salonowca.
W przebogatym świecie gier salonowiec nie jest specjalnie wysoko ceniony (o czym świadczy jego druga, bardziej popularna nazwa), ale po raz kolejny okazuje się, że bawi do łez. Trafiła kosa na kamień, czyli manipuluj mediami manipulatorami - pamiętajmy, że ewidentnie żaden z głównych pretendentów nie zdecydował się ujawnić swoich prawdziwych preferencji,  w obawie przed ………….. To oczywista oczywistość, którą dostrzeże każdy, nawet bez okularów. Ewidentnie partyzantka to nasz konik.

Dla mnie przynajmniej emocje skończyły się już po obejrzeniu pierwszej listy kandydatów kilka tygodni temu z powodu brakującej rubryki. Żaden z powyższych. Czym tu się ekscytować? Świat się nie skończy, nie będzie nawet wojny domowej. Tak więc pomimo to spełniliśmy swój obywatelski obowiązek bez emocji i w zgodzie ze wszystkimi, i pozostaliśmy po wyborach bez wrogów J