Temat
szeroki jak rzeka, trochę grząski ale jakże prawdziwy i powielany co jakiś czas
w mediach czyli – Czy mężczyźni tracą swą męskość ? Ale do rzeczy, oczywiście chodzi wyłącznie o podejmowane
przez nich a zarazem również przeze mnie niektóre obowiązki takie jak pranie, sprzątanie, gotowanie,
przewijanie i śpiewanie kołysanek które według powielanego mitu obecnie zabiera
im czas dawniej przeznaczony na szeroko pojęte łowiectwo, walkę o dominację,
hulanki i picie wódy.
Czy
rzeczywiście odcięcie nas od tych klimatów zamienia w kobiety ? Tak się mówi, a
nauczony doświadczeniem śmiem stwierdzić – że prawda leży zapewne gdzieś
pośrodku, i znaczy to tyle, że brak umiaru w przewijaniu i brak umiaru w
chlaniu przynoszą efekty skrajnie nietypowe, jeśli chodzi o zespoły zachowań
społeczno- codziennych.
No
cóż temat równie kontrowersyjny i dla każdego znaczy coś zupełnie innego,
dlatego nie narażając się opinii publicznej przejdę niejako na grunt mniej grząski i zasugeruję obserwację
relacji nie tyle męsko-damskich, co międzypokoleniowych. A dzieje się. Młodzież
zamienia się rolami z pokoleniami dojrzałymi umysłowo, i być może ten temat powinien być częściej
poruszony niż każdy inny. Zapewne świata nie odkryłem ale osobiste
spostrzeżenia doskonale pasują mi do tematu rewolucji jaka w przeciągu
parunastu ostatnich lat przetoczyła się przez nasz kraj.
Bo
pomimo , że dorośli zawsze walczyli - przez
dziesięciolecia naturalną, choć raczej niewygodną okolicznością były bunty
młodzieżowe ( gdy seniorzy strzygli się na jeża, młodzież zapuszczała włosy, gdy dorośli wywoływały wojny, młodzież wsadzała kwiaty do luf karabinów, a na
wszelkie próby związania gorsetów reagowała paleniem staników) – to dzisiaj starsza
część ludzkości uznała w końcu, że nie ma się co kopać z koniem - tak być
musi i generalnie na wszelkie poczynania młodzieży położono lagę tolerancji.
Nikogo już specjalnie nie dziwi moda na cokolwiek. Seks przestał być tematem tabu,
co zasadniczo ujęło czynnościom sfery Wenus pikanterii , ubiór przestał być
znakiem rozpoznawczym , a sfery zupełnie zniknęły.
Młodzież
jak to młodzież, gdy zorientowała się, że zgorszenie pokoleń wapniaków stało
się niemal niemożliwe, zniechęciła się gruntownie. Ciężką pracę nad tradycyjnie pojmowanego buntu porzuciła,
oddając się czynnościom dla starszych niezrozumiałym bądź uznawanym przez nich
za nieszkodliwe. Zaczęła zatem zdrowo jeść, uprawiać zioła na nieużytkach,
ekologizować, fotografować koty, wybrzydzać na ład korporacyjny ( tyle z
pozytywnych przemian) lub zupełnie odwrotnie – klnąć , ćpać , pić , słuchać pseudo muzyki w której słowa na k, ch, itd. w której całkowicie brak jest jakiejkolwiek wartości ( choć może cokolwiek tam jest można odczytać pod progowo ?) ,przestała
szczepić się na świnkę , wymieniać można bez końca. Część w sferze politycznej uznała za swego
patrona Janusza Korwina-Mikke. No w zasadzie co się dziwić - w istocie wybór na
rynku politycznym jest bardzo ograniczony. Dla kogoś Korwin-Mikke może być
ponętny – przy wszystkich jego odlotach i barbarzyństwie – coś komunikuje . Dla większości jednak polityka jest słowem
brzydkim, a figury w rodzaju wielkich przewodniczących i prezesów partyjnych
nie są tematem do jakichkolwiek rozważań. I to by było na tyle, gdyby nie nowe
zupełnie zjawisko, będące zaiste zaprzeczeniem historii . Stan wegetatywny
młodzieży staramy się jako dorośli zmienić nakłaniając ich do buntu i rewolucji,
głównie w prasie wielkonakładowej i do cna skomercjalizowanej. Są to wezwania
pełne żaru i marzeń o rozruchach, barykadach, wezwania do walki z kapitalizmem,
uciskiem i systemem i co też tam jeszcze się wymyśli J No niby nic złego się nie dzieje ale martwi
fakt, że wciąż nie słychać apeli z jej strony do starszych o zachowanie zdrowego rozsądku, ale jak tak
dalej pójdzie, pewnie się doczekamy. Młodzież milczy i nie chwyta za oręż, może
dlatego, że język tego namawiania nie wydaje się świeży, a kto jak kto, ale
młodzież wciąż świeżości łaknie. A może to sam fakt przyzwolenia na bunt
paraliżuje młodsze pokolenie – chciałbym w to wierzyć ale przyczyny z pewnością
tkwią gdzie indziej – tylko kultura nie pozwala
nam wspominać o tym na łamach
publicznego forum. ;-)
