.

.

czwartek, 21 maja 2015

Internet ....

In­ternet uczy nas le­nis­twa... myślo­wego i pa­mięciowe­go... Ale nauczył nas kreatyw­ności i przed­siębior­czości... po­kazu­je blas­ki i cienie wol­ności. Uka­zuje prawdę o ludzkich prag­nieniach na różnych por­ta­lach, cza­tach pełnych gwałtow­nych prag­nień, sprzecznych in­te­resów i świata sa­mot­ności. In­ternet to nie tyl­ko efekt fi­nal­ny glo­bali­zac­ji, in­ternet to źródło kon­fliktów, praw­dy o nas tak szyb­ko do­cierającej, że aż naz­byt wiary­god­nej, lub wręcz nie wiary­god­nej. Miej­sce za­niku pry­wat­ności, oraz wykorzys­ty­wania przez wiel­kie kon­cerny ba­za in­formac­ji o wszys­tkich przyszłych pra­cow­ni­kach. Miej­sce wal­ki mie­dzy zachowaniem ta­jem­nic, a ich wy­jawieniem. A te­raz wniosek (ref­lek­sja): Wszędzie gdzie dotrą wiel­kie ma­sy zaczy­na się walka... a za­razem upow­szechnienie zja­wisk, które w świecie real­nym są uk­ry­te. Stąd nig­dy nie będzie ono w pełni real­ne / doświad­czal­ne, nig­dy nie za­pełni głodu prag­nienia doświadczania. Będzie ry­zykiem ludzkiej na­tury w połącze­niu z nad­miarem wy­naturzo­nych i wyol­brzy­mionych wir­tual­nych marzeń, wyob­rażeń, ideałów (-izmów) oraz uto­pii. Miej­sce, w którym wszys­tko co "ideal­ne" dla każde­go is­tnieje na wyciągnięcie ręki, lecz nie ura­tuje ni­kogo przed stycznos­cią z rzeczy­wis­tością. Jest tyl­ko jej sub­sty­tutem. Wy­rażeniem te­go co nie wy­rażal­ne w społeczeństwach to­tali­tar­nych, zamkniętych, za­bobon­nych, po­siadających nad­miar za­kazów, re­guł, za­sad, społeczne­go ta­bu.