Internet uczy nas lenistwa...
myślowego i pamięciowego... Ale nauczył nas kreatywności i przedsiębiorczości...
pokazuje blaski i cienie wolności. Ukazuje prawdę o ludzkich pragnieniach
na różnych portalach, czatach pełnych gwałtownych pragnień, sprzecznych interesów
i świata samotności. Internet to nie tylko efekt finalny globalizacji,
internet to źródło konfliktów, prawdy o nas tak szybko docierającej, że aż
nazbyt wiarygodnej, lub wręcz nie wiarygodnej. Miejsce zaniku prywatności,
oraz wykorzystywania przez wielkie koncerny baza informacji o wszystkich
przyszłych pracownikach. Miejsce walki miedzy zachowaniem tajemnic, a
ich wyjawieniem. A teraz wniosek (refleksja): Wszędzie gdzie dotrą wielkie
masy zaczyna się walka... a zarazem upowszechnienie zjawisk, które w
świecie realnym są ukryte. Stąd nigdy nie będzie ono w pełni realne /
doświadczalne, nigdy nie zapełni głodu pragnienia doświadczania. Będzie ryzykiem
ludzkiej natury w połączeniu z nadmiarem wynaturzonych i wyolbrzymionych
wirtualnych marzeń, wyobrażeń, ideałów (-izmów) oraz utopii. Miejsce, w
którym wszystko co "idealne" dla każdego istnieje na wyciągnięcie
ręki, lecz nie uratuje nikogo przed stycznoscią z rzeczywistością. Jest
tylko jej substytutem. Wyrażeniem tego co nie wyrażalne w społeczeństwach
totalitarnych, zamkniętych, zabobonnych, posiadających nadmiar zakazów,
reguł, zasad, społecznego tabu.