.

.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Czy dziś mamy czas na miłość ...

Spotkałam ostatnio moją „starą” znajomą, właśnie wracała z tzw szybkich zakupów. Cudem udało mi się ją wyrwać na kawę którą wypiliśmy pospiesznie przy kawomacie. Mieliśmy aż kwadrans, żeby obgadać, co wydarzyło się w naszym życiu przez ostatnie pół roku. Ja śpieszyłem się do firmy,  a ona miała jeszcze od choroby pracy na jutro.
                     Jak to możliwe, że w dzisiejszym świecie elektronicznych gadżetów, dostępu do Internetu i super sprawnej komunikacji mamy coraz mniej czasu? Mam wrażenie, że rozwój społeczeństwa zamiast zbliżać, izoluje od siebie ludzi i sprawia, że coraz więcej jest osób samotnych. Brakuje czasu na jedzenie, spanie, kochanie… Pogoń za pieniądzem, wydajnością, perfekcyjnością, wygodą staje się naszym życiowym celem. Wyścig szczurów, który zaczyna się już w szkole podstawowej, uczy zasady, że słabszy przegrywa a zostają tylko najlepsi. Dlatego od najmłodszych lat rywalizujemy ze sobą, stajemy się nieufni, podejrzliwi, zatracamy w sobie ludzkie uczucia.
                   Gnając ciągle do przodu zupełnie nie zwracamy uwagi na innych. Z ludźmi łączą nas tylko płytkie relacje na „tak”, „nie”, „do widzenia”. Będąc w hałaśliwym centrum miasta, widzi się tylko biegnące sylwetki z kamienna twarzą i narastającym poczuciem winy za każdą minutę spóźnienia. Przecież każda niezaplanowana sekunda wybija nas ze ściśle ustalonego rytmu i zagraża naszemu idealnemu planowi dnia. Wielki blok, w nim jakieś sto rodzin i nikogo nie interesuje, czemu jakiś tam, stary pan Kowalski od dwóch tygodni nie wychodzi posiedzieć sobie, jak co dzień na ławce przed blokiem. Nie wspominając o jego córce, która zajęta robieniem kariery nie ma czasu odwiedzić ojca. I nagle jest już za późno. Pan Kowalski umiera a córka wyrywa sobie włosy z głowy i żałuje, że nie zdążyła powiedzieć ojcu, jak bardzo go kocha. Jak często słyszy się takie historie? Dzieciństwo pachnące konfiturami babci, gaśnie tak szybko, jak zapałka. Nachodzi szkoła, obowiązki, nauka- nowe życie. Często posyła się dzieci wcześniej do szkoły, bo przecież są tak zdolne. Sześciolatki- już zbyt dorosłe na zabawę, czułe gesty, czy bezinteresowne uśmiechy. „Mamo, bo kolega zobaczy!”- słyszy się, gdy matka chce dać zwykłego buziaka na do widzenia. Bo to wstyd, bo to siara. Potem gimnazjum, liceum, pogoń za ocenami, z każdym rokiem przypominają „już niedługo matura”. Odkładamy miłość na później z ogromną pewnością, że czasu starczy na wszystko. Dla wielu ludzi ważniejsza jest kariera, praca a dopiero później rodzina… Tylko często jesteśmy już zbyt zmęczeni na to „później”.
                   Pewna nasza rodzinna znajoma – przyjaciółka  ostatnio wyznała nam, że bardzo by chciała się w końcu zakochać. „Mam prawie trzydzieści lat,  posadę w firmie,   mieszkanie do którego wracam po pracy żeby tylko przenocować”, nic poza tym .


                   Lecz dobrze wiemy, że nie da się oszukać praw natury, człowiek, bowiem nie jest stworzony do życia w samotności. I tak jak napisała w swoim wierszu Małgorzata Hillar „dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach, gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości”.
Wyciągnijmy wszyscy wnioski, zwolnijmy , może od dziś , spróbujmy chociaż na te zbliżające się święta mieć czas na miłość, rodzinę …, przyjaciół, znajomych.

Ja należę do tych szczęśliwców którzy mimo wielu zajęć jeszcze znajduję  czas dla mojej kochanej Anity, dzieci , przyjaciół, znajomych.