Czy ktoś oglądał film „Czekolada” , to właśnie z ust bohaterki filmu padło piękne zdanie: trudno być innym. Innym, to znaczy nie kraść, nie zabijać. Być homoseksualistą i ateistą w ultrakatolickim kraju. Vianne Rocher, właścicielka pijalni czekolady, jest inna bo nie chodzi do kościoła i "gorszy" ludzi sprzedając wyroby czekoladowe w Wielki Post. A może jej inność polega na szczerości? Wiem , zaraz ktoś powie że szczerość często rani innych, ale tu myślę raczej czy można być szczerym względem siebie, czy w dzisiejszych czasach jest to bezpieczne. Nie wiem czy zazdroszczę ludziom, którzy bez ogródek wykładają kawę na ławę – jestem gejem, ateistą, masochistą, nienawidzę mężczyzn, jestem radykalną feministką bo ja akurat nie mam takich problemów. Jestem tez tolerancyjny więc nie razi to moich przekonań i szczerze popieram ich szczęście. Znam też takie osoby które się kryją , żeby tylko nie wyjawić prawdy o sobie w obawie przed odrzuceniem albo złowrogim spojrzeniem. Bo co pomyślą o mnie sąsiedzi, szefowie ,profesorowie na uczelni, znajomi? Jak będę wyglądał w ich oczach? Dlaczego zdecydowana większość zakłada maski i udaje, że są kimś innym. Że słuchają Chopina, Bacha , co tydzień chodzą do kościoła , teatru, czytują Dostojewskiego zamiast popularnych tygodników za złotówkę.
Simone de Beauvoir nie miała problemu ze swoją innością i głośno obwieszczała światu : jestem feministką. Jej związek z Sartrem nie należał do tradycyjnych i wychodził poza przyjęte konwenanse. I chyba dlatego most w Paryżu nazwano jej imieniem a nie anonimowej szwaczki, która robiła potulnie to, co jej kazano. Bezkompromisowa, niezależna, kontrowersyjna, szokująca. Któż z nas nie marzy, choć przez chwilę, o takiej opinii? Robić rzeczy pionierskie, odkrywać, podbijać, być sobą… Czyli niekoniecznie szarym człowiekiem. Pytanie tylko czy jest to w dzisiejszych czasach bezpieczne? Przecież dobrze wiemy, że w naszym kraju tolerancja ma jeszcze wiele do życzenia. Wiem coś o tym – mam to nieszczęście mieszkać w małym mieście i z własnych obserwacji wiem, że takie pojęcie jak rasizm itp. jest jeszcze dobrze zakorzenione w co niektórych mieszkańcach .
Inna sytuacja: ktoś nas pochwali, doceni naszą pracę, dostajemy podwyżkę. Choć w środku rozpiera nas duma, nie powiemy tego głośno. Zamiast "jestem z siebie zadowolony", bąkniemy coś w stylu "dziękuję panom X i Y za pomoc…", choć wcale wzmianka nie była potrzebna. Na siłę zarumieniamy się, spuszczamy głowę i udajemy zawstydzoną lub zawstydzonego. Skromność to piękna cecha ale tylko wtedy, kiedy jest prawdziwa. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć – tak znam wielu takich ludzi którzy nie kopiują narzuconych wzorców (niekoniecznie społecznych ). Czy jesteśmy gotowi stanąć przed lustrem i powiedzieć – tak, to prawdziwy ja , nikogo nie udaję.
Ja to potrafię czego i Państwu życzę , choć nie zawsze jest to miłe dla nas samych. Mam to szczęście wyrażać swoje opinie w lokalnym tygodniku i nie jednokrotnie widzę te spojrzenia na ulicach pod moim adresem, a przecież dążę tylko do refleksji, do zastanowienia się przez ludzi czy taka lub inna sytuacja jest dobra dla wszystkich, czy można coś zmienić. Często poruszam problemy młodzieży (może dlatego , że mam dorastająca córkę i znam jej najbliższe otoczenie). Moje dzieci na szczęście są sobą i potrafią (przynajmniej na dzisiaj ) zachować swoją osobowość. Nie kryją swoich upodobań muzycznych (jakże odmiennych od swoich rówieśników), czy tzw. mody. Może dlatego że zawsze tacy byli i ich koleżanki, koledzy się przyzwyczaili, a może mają to szczęście mieć prawdziwych przyjaciół.
Domyślam się ,że zapewne ktoś się zapyta - czy bycie sobą , nie często innym od większości z otaczających nas ludzi jest dla nas dobre? Na to nie odpowiem , sami musicie sobie odpowiedzieć . Każdy jest inny i każda odmienność jest specyficzna i niepowtarzalna, różne są miasta , różni ludzie w nich mieszkają. To zależy tylko od Was , nas samych.
